miecz

Raport cechu łowców nr 6/10: Diabły

  • Lokalizacja: Księży Młyn (Centrum Turysty)
  • Klasyfikacja: diabły
  • Zagrożenie: umiarkowane
  • Teren: zróżnicowany; każdy obiera sobie własny obszar działania
  • Aktywność: zmienna

Opis

Podane informacje zostały zebrane z lokalnych podań, relacji świadków oraz źródeł historycznych i literackich. Każda z istot działa na innym terenie, wykorzystuje odmienne metody i przejawia własne cechy. Łowca powinien znać ich zwyczaje, aby właściwie ocenić zagrożenie i rozpoznać ślady ich obecności. Na Księżym Młynie, wśród ceglanej zabudowy dawnych famuł i fabrycznych zaułków Scheiblera, wciąż krążą echa opowieści o istocie, która niegdyś upodobała sobie to miejsce i zbyt dobrze czuła się pośród maszyn i dymu.

Wskazówka terenowa

Przeanalizuj nagranie dostarczone przez zwiad terenowy.

Zadanie

Zidentyfikuj każdą istotę na podstawie opisu i wpisz jej imię w wyznaczone miejsce. Hasło krzyżówki to miano wędrownego opowiadacza i strażnika historii, tego, który zbiera pieśni, legendy i świadectwa o istotach zamieszkujących świat, by przekazywać tę wiedzę dalej.

Potrzebujesz podpowiedzi lub chcesz dowiedzieć się więcej? Sprawdź Materiały dla Dociekliwych Łowców.

A. Czart związany z Łęczycą, zdolny do przybierania wielu postaci od szlachcica po sowę, ptaka czy topielca. Pilnuje skarbów, strzeże podziemi zamku i często miesza się w sprawy ludzi. W legendach uchodzi za przebiegłego, ale nie zawsze wrogiego.

B. Istota związana z mokradłami i bagiennymi mgłami. Zamieszkuje wnętrza wierzb i bywa przywoływana w zaklęciach dotyczących mleczności krów. W podaniach pojawia się także jako wędrowiec i obrońca ludzi.

C. Istota zamieszkująca Dol Blathanna, znana z psot i wymuszania płodów rolnych. W rzeczywistości działa jako szpieg technologiczny elfów, a w starciach wykorzystuje żelazne kulki i własną odporność na magię. Mimo konfliktów potrafi stanąć w obronie ludzi.

D. Diabeł działający w Łodzi, wysłany tam przez swojego kuzyna. Siał niepokój wśród robotników fabryk Scheiblera, wykorzystując ich strach przed maszynami parowymi. Uważany za istotę złą i pazerną, która dobrze odnalazła się w realiach przemysłowego miasta.

krzyżówka

Materiały dla Dociekliwych Łowców

Boruta – choć dziś kojarzymy go z chrześcijańskim piekłem, jego historia sięga czasów głęboko przedchrześcijańskich. W wierzeniach dawnych Słowian Boruta nie był demonem, lecz potężnym bóstwem leśnym – Leszym lub Borowym, panem puszczy, opiekunem dzikich zwierząt i przewodnikiem dusz. Samo jego imię wywodzi się przecież od staropolskiego słowa bór, oznaczającego las, najczęściej sosnowy. Dopiero po chrystianizacji dawny leśny opiekun został zdegradowany przez Kościół do roli diabła, zachowując jednak swoje dawne królestwo: mroczne lasy, rozlewiska i niezbadane bagna.

Z czasem w ludowej wyobraźni Boruta zyskał zupełnie nowe, unikalne oblicze – stał się diabłem-szlachcicem. Ta transformacja ma dwa źródła. Pierwsze to legenda: Boruta miał pomóc Kazimierzowi Wielkiemu, gdy królewska kareta ugrzęzła na łęczyckich mokradłach. W nagrodę otrzymał we władanie nowo wybudowany zamek i misję strzeżenia skarbów – skrzyń pełnych złota, które zostawił tu książę mazowiecki. Strażnik, który nigdy nie śpi, w ludowych opowieściach szybko stał się istotą nadprzyrodzoną.

Drugie źródło jest jednak czysto historyczne. W XIV wieku pod Łęczycą działał autentyczny ród Boruckich z Sobiesławic. Prawdziwy skandal wybuchł jednak w roku 1555, kiedy Maciej Borucki – przedstawiciel tego rodu – brutalnie zamordował łęczyckiego krawca. Głośny proces i bezwzględność szlachcica sprawiły, że przerażeni ludzie zaczęli szeptać: „Borucki to nie człowiek, to czart”. Nazwisko rodowe ostatecznie stopiło się z legendą o strażniku zamkowych lochów.

Tak narodził się klasyczny Boruta: wysoki pan w karmazynowym kontuszu, z czarnymi wąsami, który pod czapką ukrywa rogi, pod pasem ogon, a w butach końskie kopyto. Co ciekawe, ten demon to prawdziwy kameleon. W zależności od opowieści przybiera postać błotnika, czyli wielkiego ptaka na bagnach, ryby z rogami, czarnego konia galopującego nocą po polach, sowy na zamkowych murach, a czasem... dobrego młynarza, który pod osłoną nocy rozdaje mąkę ubogim. Bywa złośliwy, ale w polskich podaniach często staje po stronie słabszych, bezwzględnie karząc ludzką pychę i chciwość. Nic dziwnego, że w XIX i XX wieku trafił na salony literackie, inspirując wielu twórców, z których każdy dodawał mu nowych, melancholijnych lub humorystycznych cech.

W cieniu potężnego Boruty wyrósł jego odwieczny kompan i jedyny godny rywal – Rokita. To diabeł o chłopskiej naturze, niepodzielny pan wiejskich trzęsawisk i podmokłych łąk. W ludowych wierzeniach oskarżano go o zsyłanie gęstych mgieł, w których gubili się wędrowcy, wciągani potem w bagniska. Swoją bazę miał we wnętrzu starej, spróchniałej wierzby – drzewa uznawanego w dawnej Polsce za magiczną bramę do zaświatów. Rokita regularnie przewijał się przez akta procesów o czary. Przedstawiany w chłopskiej sukmanie, potrafił przybierać postać czarnego kota. Chłopi panicznie się go bali, ale próbowali żyć z nim w zgodzie, składając drobne ofiary. Słynął z potężnych iluzji. Potrafił tak otumanić człowieka, że ofiara w szaleństwie sama niszczyła swój dobytek, myśląc, że odpędza agresywne stwory. Dopiero gdy Rokita zdejmował urok, nieszczęśnik widział ruinę, którą sam sprowadził na swoje gospodarstwo.

Te tradycyjne, wiejskie demony bledną jednak przy postaci Węsada. To diabeł nowej ery, który porzucił lasy dla dziewiętnastowiecznej, przemysłowej Łodzi – miasta kominów i duszącego dymu. Przedstawiany jako miejski kuzyn Boruty, Węsad uznał gigantyczne zakłady Karola Scheiblera za piekło nowej generacji. Szczególnie upodobał sobie tkalnię na Wodnym Rynku, gdzie wysokie kominy i morderczy upał sprawiały, że poczuł się jak w domu. Idealną okazję do siania chaosu zyskał w latach 60. XIX wieku, podczas autentycznych buntów łódzkich tkaczy niszczących nowoczesne krosna. Węsad wykorzystał ten technologiczny lęk. Ukryty w kotłach parowych sypał iskrami i buchał ogniem, utwierdzając robotników w przekonaniu, że fabrykant zawarł pakt z biesem. Gdy zdesperowany tłum ruszył do sabotażu, demon odkręcił zawór bezpieczeństwa. Przeraźliwy świst pary i deszcz wrzątku wywołały masową panikę, a bunt został krwawo stłumiony. Historia Węsada to genialne świadectwo lęku człowieka przed rewolucją przemysłową.

Wszystkie te barwne, rodzime wyobrażenia o rogatych istotach, żyjących na styku ludzkiego świata, stały się potężną inspiracją dla polskiej literatury fantasy, z Andrzejem Sapkowskim na czele. W świecie Wiedźmina ten słowiański, ludowy motyw powraca pod postacią Torque – silvana z Dol Blathanna (czyli Doliny Kwiatów). Ten rogaty stwór o kozich kopytach, brodzie i ogonie robił dokładnie to, czym w dawnych podaniach wsławili się Boruta czy Rokita: podkradał zapasy, straszył wieśniaków, rył doły na groblach i puszczał z dymem stogi siana. Przez to lokalni chłopi wzięli go za klasycznego diabła i nasłali na niego Geralta z Rivii.

Szybko jednak okazało się, że Torque nie jest bezdusznym, złośliwym szkodnikiem. Działał jako zakonspirowany szpieg i pomocnik elfów wypędzonych przez ludzi do Doliny Kwiatów, ratując je przed śmiercią głodową i przekazując im narzędzia rolnicze. W krytycznym momencie, ryzykując własne życie, zasłonił Wiedźmina i Jaskra przed strzałami elfów. Torque, wzorem swoich łęczyckich i łódzkich kuzynów, udowodnił, że diabeł z opowieści rzadko kiedy jest postacią jednoznacznie złą. To istota zawieszona między dwoma światami, która choć potrafi namieszać w ludzkim życiu i zasiać chaos, często nosi w sobie zaskakujące pokłady honoru, sprytu i lojalności. I to właśnie ta dwoistość natury sprawia, że legendy o tych istotach fascynują nas do dziś.

← Strona główna gry