Raport cechu łowców nr 7/10: Białe damy
- Lokalizacja: Park Źródliska I (Tubajka)
- Klasyfikacja: duchy / zjawy
- Zagrożenie: niskie
- Teren: parki, ogrody, pałace
- Aktywność: najczęściej o zmierzchu lub o świcie
Opis
W regionie od pokoleń opowiada się o białych damach - zjawach młodych kobiet, które po śmierci nie potrafiły odejść od miejsc bliskich ich dawnemu życiu. Według podań pojawiają się tam, gdzie otoczenie przypomina im o utraconej młodości, ulubionych ogrodach i chwilach, które nie wrócą. Park Źródliska od lat uchodzi za jedno z takich miejsc. Zwiadowcy Cechu donoszą, że o świcie lub o zmierzchu widywano tu trzy blade sylwetki wirujące w powolnym tańcu. Przechadzały się alejkami, zatrzymywały przy drzewach, jakby rozpoznawały dawne ścieżki, a potem nagle zastygły w bezruchu, tak doskonale, że brano je za zwykłe figury. Zjawy te nie są wrogie, lecz zagubione. Trwają tu, dopóki ktoś nie wypowie właściwych słów i nie wskaże im drogi dalej. Łowca, który zna ich naturę, potrafi odczytać znaki zapisane pradawnym alfabetem i dokończyć zaklęcie.
Wskazówka terenowa
Przeanalizuj nagranie dostarczone przez zwiad terenowy, a następnie odszukaj w parku miejsce, gdzie według podań trzy zjawy zastygły w tańcu. Naprzeciwko znajduje się gościnna gospoda pod drzewami, w której odnajdziesz wskazówkę.
Zadanie
Korzystając z pradawnego alfabetu odnalezionego w gościnnej gospodzie pod drzewami, odczytaj brakujący fragment zaklęcia. To ostatnie słowa, których potrzebują białe damy, by zakończyć swój taniec i odejść w spokoju.
Potrzebujesz podpowiedzi lub chcesz dowiedzieć się więcej? Sprawdź Materiały dla Dociekliwych Łowców.
Blade siostry, czas już minął,
niech was niesie mglisty szlak.
Pójdźcie tam, gdzie czas odpłynął
ⰃⰄⰈⰉⰅ7 ⰐⰉⰅ ⰔⰉⰅⰐⰃⰀ ⰎⰖⰄⰈⰍⰉ ⰔⰕⰓⰀ4ⰜⰘ


Materiały dla Dociekliwych Łowców
W uniejowskim parku zamkowym stoi dziś pomnik Białej Damy – postaci, która od pokoleń żyje w miejscowych opowieściach. Według legendy była to Uniejka, córka sławnego Unieja, dziewczyna znana z wielkiej odwagi i niezwykłej dobroci. Jej historia wiąże się z czasami, gdy na zamku przechowywano skarb arcybiskupów: skrzynie pełne złota i srebra.
Wieść o bogactwie dotarła w końcu do okolicznych zbójów. Bandyci zastraszyli mieszkańców i zagrozili, że jeśli nie dostaną złota, spalą całe miasto. Wtedy jeden z młodych uniejowian postanowił poświęcić życie dla ratowania innych. Zaplanował, że udając przewodnika, wywiedzie bandę na okoliczne bagna i tam doprowadzi do ich zguby. O swoim zamiarze powiedział tylko jednej osobie – ukochanej Uniejce.
Dziewczyna nie mogła pogodzić się z myślą, że straci go na zawsze. Podstępnie uśpiła młodzieńca, a sama zgłosiła się do zbójów, obiecując, że wskaże kryjówkę ze złotem. Ruszyła z nimi prosto w stronę mokradeł. Złoczyńcy, zaślepieni wizją bogactwa, nie zauważyli, kiedy teren wokół nich stał się śmiertelną pułapką.
Legenda mówi, że cała banda utonęła w bagnach. Niestety, Uniejka również z nich nie wróciła. Oddała życie, by ocalić miasto i ukochanego, który wciąż spał, nieświadomy jej poświęcenia. Zrozpaczony ojciec, chcąc upamiętnić odwagę córki, nakazał podobno wybić złote monety z jej wizerunkiem. Do dziś krążą opowieści, że gdzieś w uniejowskiej ziemi wciąż kryją się te dawne dukaty.
Choć historycy podkreślają, że Uniejów nigdy nie posiadał własnej mennicy, a monety to jedynie piękna baśń – historia Uniejki przetrwała. W miejscowej tradycji stała się symbolem miłości silniejszej niż strach.
Dlatego właśnie w cieniu zamkowych murów stoi dziś jej pomnik. A według niektórych, w ciche, mgliste wieczory na parkowych alejkach wciąż można dostrzec bladą sylwetkę dziewczyny, pilnującej miejsca, które kochała najbardziej.
W Nieborowie natomiast opowiada się o Białej Damie utożsamianej z Anną Orzelską - jedną z najpiękniejszych kobiet XVIII wieku. Choć nigdy tu nie mieszkała, jej ogromny portret od stuleci zdobi Salon Czerwony. Miejscowi wierzą, że o zmierzchu duch Orzelskiej przechadza się po pałacowych korytarzach w błękitnej sukni, a towarzyszy jej mały piesek - ten sam, którego trzyma na obrazie. Zjawa nie jest groźna, raczej melancholijna.
W Oporowie również straszy Biała Dama - Barbara Tarnowska, dawna pani zamku słynąca z surowości. Legenda mówi, że nie pozwoliła wezwać kapłana do umierającego sługi, a przybyłego zakonnika kazała pobić tak dotkliwie, że zmarł. Ludzie wierzyli, że sprawiedliwość dosięgła ją po śmierci. Od tamtej pory jej niespokojny duch błąka się po komnatach, niosąc brzemię nieodpokutowanej winy.
W Chróścinie z kolei ludzką wyobraźnię rozpala historia małego chłopca, Nikity Łopuchina, który utonął na okolicznych mokradłach. Według relacji, jego zjawa zaczęła pojawiać się o zmierzchu pod miejscową cerkwią. Zagubione dziecko stoi pod świątynią i wygląda tak, jakby na kogoś czekało. Gdy ktoś próbuje podejść bliżej, chłopiec pyta cicho: „gdzie są mama i tata?”, po czym rozpływa się w powietrzu.
Kiedy spojrzymy na te wszystkie lokalne opowieści, widać wyraźny wspólny mianownik. Nasze rodzime zjawy nie są potworami. To duchy melancholijne, czasem z dumnym brzemieniem winy, a czasem po prostu głęboko zagubione. Bardziej wzruszają, niż straszą, pilnując miejsc i ludzi, od których śmierć kazała im odejść zbyt wcześnie.
W świecie gry Wiedźmin 3: Dziki Gon ten sam motyw został jednak przekształcony w coś zupełnie innego. Tam „biała dama” to południca – upiór zrodzony z tragicznej śmierci i śmiertelnie niebezpieczny. To już nie cicha tęsknota, lecz żądny krwi potwór, którego trzeba pokonać srebrnym mieczem.
I właśnie to zestawienie pokazuje, jak popkultura potrafi przeobrazić dawne wierzenia. Z łagodnych, regionalnych historii o pamięci i niespełnieniu tworzy krwawy obraz grozy. A jednak u źródła – zarówno w ludowych legendach, jak i w grze – zawsze tkwi to samo: ktoś, kto nie potrafi odejść, bo trzyma go tu coś silniejszego niż śmierć.